„Wilhelm Conrad Roentgen był człowiekiem nader skromnym i dobrym. Z oburzeniem pisał, że nie jest w stanie rozpoznać swojej własnej pracy i że jego odkrycie zostało przyćmione przez cały ten szum robiony wokół jego osoby. Skarżył się, że sława przeszkadzała mu w dalszych badaniach. W 1901 roku Roentgen otrzymał pierwszą w historii Nagrodę Nobla w dziedzinie fizyki. Mimo że sam żył ubogo, około siedemdziesięciu tysięcy złotych franków z otrzymanej nagrody przekazał na cele dobroczynne. Odmówił także opatentowania swego wynalazku” (Z. Podlejski /oprac./, Impulsy dla duszy. Zachęta do uśmiechu i przemyśleń, Kraków 2015, s. 81–82).
Jan Chrzciciel długo, samotnie, na pustyni przygotowywał się do swojej misji. Nabrał dystansu do siebie samego i do świata. Dzięki temu był dobrym narzędziem w ręku Boga. Oby nikt z nas nie pozwolił się wciągnąć w wir spraw doczesnych. Oby chwile milczenia, samotności, modlitwy nauczyły nas dystansu do siebie i świata. Wtedy dojrzejemy tak jak św. Jan Chrzciciel, aby z jednej strony mieć odwagę demaskować zło, upominać, ale i wskazywać na Boga.