„Pewien król miał nadwornego błazna, który umilał mu dni swoimi powiedzonkami i żartami. Któregoś dnia król powierzył błaznowi swe berło, mówiąc:
– Zatrzymaj je do czasu, aż znajdziesz kogoś głupszego od siebie. Wtedy będziesz mógł mu je podarować.
Kilka lat później król poważnie zachorował.
Czując zbliżającą się śmierć, przywołał błazna, do którego w gruncie rzeczy był bardzo przywiązany i powiedział:
– Wyruszam w długą podróż.
– Kiedy wrócisz? Za miesiąc?
– Nie – odparł król. – Nie powrócę już nigdy.
– A jakie przygotowania poczyniłeś przed tą wyprawą? – zapytał błazen.
– Żadnych – brzmiała smutna odpowiedź.
– Wyjeżdżasz na zawsze – powiedział błazen – i wcale się do tego nie przygotowałeś? Proszę, weź to berło. Znalazłem wreszcie głupszego ode mnie!” (J. Augustynowicz, Gorzkie żale, przybywajcie..., Kraków 2016, s. 118–119).
Nic ze sobą nie weźmiemy do grobu. Zastanówmy się dobrze, w czym pokładać nadzieję.