Przygotowania do budowy kościoła Chrystusa Króla
1. Sytuacja Polonii Gdańskiej w Wolnym Mieście Gdańsku
Liczba Polaków mieszkających w Wolnym Mieście Gdańsku w 1928 roku wynosiła 19700 osób, w tym około 15000 katolików. W miarę upływu lat i umacniania się Narodowego Socjalizmu w niemieckich władzach Gdańska liczba Polaków powoli malała do 10000 w 1935 roku. Do liczby mieszkańców miasta Gdańska należy dodać Polaków mieszkających na terenie Żuław Wiślanych, które należały administracyjnie do Wolnego Miasta W sumie na terytorium Wolnego Miasta Gdańska przebywało około 30 – 40 tysięcy obywateli narodowości polskiej. Władze kościelne doceniły wielkość mniejszości polskiej
w Gdańsku. Bp. O`Rourke zalecił duchowieństwu nauczenie się języka polskiego do głoszenia kazań i spowiadania. Wezwania Biskupa Gdańskiego pozostały bez odzewu ze strony duchowieństwa narodowości niemieckiej. W odwecie na zarządzenie bp. O`Rourke zlikwidowano istniejące nabożeństwo i utrudniano pracę polskich księży. Doprowadziło to do zamieszania wśród Polonii. Przykładem może być sprawa Pierwszej Komunii polskich dzieci. W związku z nieprzychylnością duchowieństwa niemieckiego co roku musiała odbywać się w innym kościele. Polacy nigdzie nie mogli czuć się jak u siebie. Aby zaradzić trudnej sytuacji zaczęto organizować miejsca kultu. Jeszcze w latach dwudziestych powstał kościół św. Stanisława we Wrzeszczu, przebudowany rękami Polaków z ujeżdżalni wojskowej. Następnie w 1932 roku powstał kościół p.w. MB Częstochowskiej w Gdańsku Nowym Porcie. Te ostoje polskości w Wolnym Mieście powstały tylko i wyłącznie dzięki pracy i ofiarności polskich gdańszczan. Problemem była opieka duszpasterska na terenie Śródmieścia i Starego Miasta. W kościele św. Mikołaja była odprawiana co niedzielę Msza św. z kazaniem w języku polskim, ale nie zawsze był dostępny ksiądz znający język. Aby zaradzić tej sytuacji Biskup Gdański 1 stycznia 1929 roku powierzył ks. Rogaczewskiemu urząd pierwszego wikariusza przy kościele św. Józefa. W związku z nominacją ks. Rogaczewskiego na duszpasterza Polaków mieszkających na terenie Śródmieścia, Gmina Polska zorganizowała w lutym 1929 roku zjazd stowarzyszeń i organizacji polonijnych w Domu Polskim przy ul. Wałowej. Podczas obrad zastanawiano się nad budową wielkiej Sali na obchody, przedstawienie i wiece dla polskiej ludności Wolnego Miasta. Po przemówieniu posła Erazma Czarneckiego rozpoczęła się ożywiona dyskusja, która doprowadziła do zatwierdzenia planu budowy nowej sali. Przedstawiciele stowarzyszeń i organizacji wyłonili – poprzez aklamację - Komitet Budowy Sali Polskiej. W skład tegoż weszli: Erazm Czarnecki, Jan Rink, Czesław Świałkowski, ks. Franciszek Rogaczewski, Kapuściński, Lendzion, Wieczorkiewicz, Stankowski i Czarnowski. Nową inwestycję postanowiono zrealizować na placu zakupionym przez Konsulat Polski.
2. Teren
Na skraju miejskich zabudowań Konsulat Polski nabył od Senatu Wolnego Miasta Gdańska około 1,5 ha gruntu, przeznaczając go równocześnie dla użytku Polonii Gdańskiej. Część tego terenu wykorzystana została pod budowę obecnej świątyni, na obszarze zaś pozostałym, sięgającym aż do ulicy Nowe Ogrody, zamierzano w przyszłości wybudować olbrzymi i nowoczesny kościół, wielkość bazyliki św. Mikołaja.
Ze względu na swe idealne wprost położenie, plac ten był obiektem ciągłego zainteresowania ze strony proniemieckich władz Wolnego Miasta, które na wszelki sposób usiłowały odzyskać go z powrotem. Propozycje sprzedaży spotykały się zawsze ze zdecydowaną odmową Polaków. Z chwilą rozpoczęcia wojny, teren przeznaczony pod budowę nowego kościoła Chrystusa Króla został natychmiast zajęty przez władze niemieckie. Wybudowano na nim szereg baraków, które pełniły rolę magazynów wojskowych. W roku 1945 zostały doszczętnie zniszczone. Po wojnie część terenu została zagarnięta przez nowe władze na nowy szpital. Z pozostałej części powstał ogród plebanijny.
3. Powstanie kościoła Chrystusa Króla
W celu zorganizowania budowy kościoła Chrystusa Króla powołano Towarzystwo Budowy Kościoła Chrystusa Króla. Towarzystwo działało niezwykle prężnie. Dowodem są dane statystyczne z 30 marca 1930 roku, a więc po upływie 2 miesięcy działalności, które ukazują poświęcenie członków towarzystwa. Towarzystwo uzyskało subwencje z Konsulatu RP w Gdańsku. Kwoty, mimo że dość wysokie, nie mogły pokryć wszystkich wydatków związanych z budową świątyni. W tym celu Polacy opodatkowali się, aby zebrać potrzebne fundusze. W dzieło włączyli również nieliczni Niemcy, którzy ofiarowali kosztowności.
Podczas posiedzenia Towarzystwa w dniu 30 marca 1930 roku na głównego architekta Sali Zebrań (tymczasowego kościoła) został wybrany inż. Czesław Świałkowski. Przygotował plany Sali Zebrań i potężnej, trójnawowej świątyni, której wzniesienie uniemożliwiła wojna. Niestety plany świątyni zaginęły podczas wojny. Oprócz Polonii Gdańskiej budowę wsparli obywatele Rzeczypospolitej. Ks. Franciszek Rogaczewski odbył szereg podróży po Polsce, podczas których zebrał znaczną sumę pieniędzy.
Rozpoczęcie budowy nastąpiło prawdopodobnie w czerwcu 1931 roku. Pierwszy etap prac polegał na wyrównaniu pagórkowatego i zarośniętego terenu. Prace niwelacyjne trwały do późnej jesieni. Warto zauważyć, że w budowie tymczasowej świątyni uczestniczyło bardzo wielu Polaków. Pracowali kolejarze, pocztowcy, kobiety i dzieci. Całość robót prowadzono w czynie społecznym po godzinach pracy zawodowej. W wyniku prac wyrównawczych przeniesiono około 8000 m2. Następnie wykopano rowy pod fundamenty i zaczęto wznosić ściany. Kierownictwo budowy objął Jan Rink. Budowniczowie nie mieli problemów ze zdobyciem materiałów. Jan Rink ofiarował sporą ilość stalowych szyn, Dyrekcja Kolei dostarczała drewno, a Stocznia Gdańska elementy metalowe. Prace budowlane prowadzono w dzień i w nocy. Po zmroku teren budowy oświetlano lampami karbitowymi. Na poczet budowy władza kościelna udzieliła dyspensy na pracę w niedzielę. Ludzie pracowali w pocie czoła zachęcani przez niestrudzonego Ks. Franciszka Rogaczewskiego, który niejednokrotnie osobiście włączał się do pracy fizycznej. Po położeniu więźby dachowej rozpoczęto wyposażanie świątyni. Położono drewnianą podłogę, ustawiono trzy ołtarze (główny i dwa boczne), zainstalowano drewnianą ambonę. W centralnym miejscu w prezbiterium ustawiono figurę Chrystusa Króla z krzyżem w ręku, wykonaną z cementu oraz figury św. Teresy i św. Antoniego na filarach kościoła (wszystkie figury przetrwały wojnę i są na swoich miejscach do dnia dzisiejszego). Wraz z świątynią wzniesiono w jednym budynku plebanię i dzwonnicę. Wzięto również pod uwagę różne rodzaje duszpasterstwa i zbudowano w piwnicach kilka salek, z których jedna była przeznaczona na zebrania (dzisiejsza kaplica). W kościele, plebanii i salkach poprowadzono instalację elektryczną i centralne ogrzewanie. Poświęcenie świątyni odbyło się latem 1932 roku. Dokonał go prawdopodobnie sam ks. Franciszek Rogaczewski na polecenie bp. O`Rourke`go, który zrezygnował z udziału w uroczystości (prawdopodobnie nie chciał drażnić nieprzychylnych Niemców). Niestety nie znamy przebiegu uroczystości, ponieważ nie zachowały się żadne materiały z tego okresu. Po poświęceniu nadal wyposażano świątynię w naczynia i ornaty. Część została zakupiona przez Polonię Gdańską. Część własnoręcznie wykonywali członkowie społeczności Polskiej. Mimo niezwykłego poświęcenia nie udało się wyposażyć świątyni do końca. Brakowało dzwonów, organów a nawet porządnego płotu. Najszybciej uzupełniono płot. Wykonali go pracownicy Stoczni Gdańskiej. Płot wykonany w latach 30 służy do dnia dzisiejszego (2 bramy wjazdowe i furtka). W 1936 roku odlano w stoczni 3 dzwony, z których jeden (Józef) służy do dzisiaj. Nadal jednak brakowało organów. W celu uświetnienia nabożeństw posługiwano się fisharmonią. Świątynię wyposażano do dnia wybuchu wojny.
4. Praca bł. ks. Franciszka Rogaczewskiego
Ks. Franciszek Rogaczewski rozpoczął w 1934 roku starania o formalne utworzenie parafii personalnych dla Polonii Gdańskiej. W 1937 roku udało się wynegocjowac w Rzymie dokument zezwalający na objęcie duszpasterską troską Polaków w Wolnym Mieście Gdańsku. Dekret z dnia 1 czerwca 1937 roku, podpisany przez ówczesnego Sekretarza Stanu – Kard. E. Pacelli, pozostawiał w gestii ordynariusza utworzenie parafii personalnych. Cztery miesiące później Biskup gdański podpisał z komisarzem RP w Wolnym Mieście Gdańsku układ dotyczący powstania „polskich” parafii. W proniemieckiej prasie zawrzało. Przykładem zjadliwych komentarzy był artykuł zamieszczony 7 października 1937 roku w Danzinger Neueste Nachrichten : Fakt ten zmieni orientację kościelną u Polaków, będzie stanowić nie dające się znieść lekceważenie istniejących praw gdańskich, umniejszy znacznie dochody istniejących parafii niemieckich. Kościół chce rozbić z taką trudnością ustalone porozumienie Polski z Gdańskiem. Z kolei dziennik Danzinger Vorposten zarzucał Biskupowi, że nie jest Niemcem i nie dba o interesy Niemców. Medialna nagonka miała na celu zdyskredytowanie Kurii Biskupiej jako ulegającej obcym wpływom zagrażającym istnieniu Wolnego Miasta. Przywódca NSDAP w Gdańsku Forster skutecznie próbował wciągnąć w spór duchowieństwo niemieckie. Oskarżano polskich księży o polonizację Wolnego Miasta. Sytuacja nie pozostawała bez echa w RP. Polska prasa „ruszyła do natarcia” zarzucając władzom Wolnego Miasta szykanowanie Polaków, aresztowania polskich listonoszów i kontrolę korespondencji. Dekret Biskupa o ustanowieniu parafii personalnych odczytano w „polskich” kościołach 7 października 1937 roku. Reakcja rządu WMG była niemalże natychmiastowa. 12 października prezydent Greiser wysłał ostrą notę protestacyjną do kard. Pacelle`go. Ciekawostką jest fakt, że w ten sposób rząd WMG złamał artykuł 104 Traktatu Wersalskiego, który politykę zagraniczną Gdańska oddał pod zarząd RP. W związku z pominięciem oficjalnej drogi dyplomatycznej nie uzyskano odpowiedzi. Sekretarz Stanu poinformował Ambasadora Polski o tym wystąpieniu. Dodatkowo wywarto presję na Biskupa wzywając go przed oblicze Prezydenta WMG. Presja okazała się skuteczna, gdyż bp. O`Rourke zawiesił wykonanie dekretów. Pismo zostało wysłane do ks. Rogaczewskiego
i Komorowskiego w dniu 13 października 1937 roku. Mimo zawieszenia dekretów proboszczowskich polscy księża nie przerwali pracy duszpasterskiej i społecznej wśród Polonii. Polacy posyłając dzieci na katechezę do parafii personalnych narażali się na prawdziwe prześladowania. Często zwalniano ich z pracy, szykanowano na ulicach. Polska młodzież spotykała się z aktami agresji ze strony niemieckich równieśników. Również księża nie mieli spokojnego życia. Wybijano szyby w kościołach i plebaniach.
5. Sytuacja podczas wojny
30 sierpnia 1939 roku ks. Rogaczewski otrzymał depeszę o mobilizacji w Polsce. Polscy urzędnicy z Konsulatu zaczęli wyjeżdżać z całymi rodzinami. Na polecenie Komisarza wyjeżdżają również działacze wyjątkowo znienawidzeni przez Niemców i przedstawiciele wojska. W dniu 1 września w WMG pozostali m.in: Komisarz Generalny, najważniejsi urzędnicy, posłowie Lendzion i Budzyński oraz polscy księża. O godzinie 5 rano arestzowano ks. Franciszka Rogaczewskiego i Alfonsa Muzalewskiego. Natychmiast ograbiono kościół. Paramenty liturgiczne przeniesiono do kościoła św. Józefa, gdzie spłonęły w 1945 roku. Bł. ks. Rogaczewski był w tym czasie przetrzymywany z innymi Polakami w Victoria – Schule, a następnie przetransportowany do KL Stutthof. 1 października 1939 roku kościół Chrystusa Króla przejęli niemieccy Pallotyni. Mimo, że byli przychylnie nastawieni do nielicznej już Polonii, to jednak przemalowali kościół niszcząc freski przedstawiające polskich świętych. Pallotyni przywieźli ze sobą organy, które pochodziły z ich kościoła we Wrzeszczu, który razem z klasztorem utworzył w 1940 roku Akademię Medyczną. Władze niemieckie zarekwirowały dwa dzwony w 1942 roku, zostawiając najmniejszy „Józef”, który służy do dnia dzisiejszego. Niestety skutki „wyzwalania” Gdańska przez Armię Czerwoną nie oszczędziły również kościoła Chrystusa Króla opuszczonego zawczasu przez niemieckich pallotynów. Według wizytacji dziekańskiej z 23 marca 1946 roku stan kościoła przedstawiał się następująco: Stan uszkodzeń oszacowano dachu oszczowano na 20 %. Wyleciały wszystkie szyby, naruszono konstrukcję prezbiterium trafionego pociskiem artyleryjskim. Całkowicie zniszczono i zdewastowano salki, częściowo ławki i organy (były rozebrane w 60 %).
30 marca 1945 roku Gdańsk został wyzwolony. Z Pallotynów został tylko rektor Ks. Romuald Langa, który czekał na przejęcie kościoła przez Polaków i wyjechał do RFN-u, gdzie niedługo potem zmarł. Pozostawił po sobie wspomnienie dobrego kapłana, który wolny był od nacjonalistycznych uprzedzeń.
Stosunkowo niewielkie zniszczenia, jakich doznał kościół Chrystusa Króla należy przypisać jego ówczesnemu położeniu na uboczu dzielnicy Śródmieścia.