Homilia Księdza Arcybiskupa Metropolity Gdańskiego Sławoja Leszka Głódzia
z okazji Uroczystości Odpustu i Konsekracji Ołtarza.
Parafia Chrystusa Króla w Gdańsku, 22 XI 2015
Synu Jedyny, światłości ze światła,
Ty jesteś celem wszelkiego istnienia,
Do Ciebie niebo i ziemia należą,
Dzierżysz w swej dłoni obszary wszechświata
I rządzisz czasem.
(Hymn z Godziny Czytań)
Księże Infułacie!
Księża z Dekanatu Gdańsk Śródmieście z ks. Dziekanem i Prepozytem Kapituły Staroszkockiej!
Księże Proboszczu Bartłomieju!
Księża: Grzegorzu i Robercie!
Zaproszeni goście!
Bracia i Siostry, tworzący wspólnotę Parafii Chrystusa Króla w Gdańsku!
W ostatnią niedzielę roku liturgicznego, tuż przed rozpoczęciem Adwentu, kierujemy nasz wzrok ku Chrystusowi, zwycięskiemu Władcy Wszechświata. Dzisiejsza uroczystość stanowi swego rodzaju imponujące zamknięcie, pieczęć całego roku liturgicznego. Jest to – w pewnym sensie – także przypomnienie chwili zakończenia całych dziejów zbawienia, ostatni etap; zjednoczenie wszystkiego i wszystkich w Bogu.
Dziś uświadamiamy sobie raz jeszcze, że zmierzamy w pielgrzymce wiary ku niebieskiemu Jeruzalem – królestwu, które nie jest z tego świata. A wpatrujemy się w tej wędrówce w Chrystusa, naszego Pana i Odkupiciela, Króla Wszechświata i szczególnego Opiekuna tej wspólnoty parafialnej.
- Chrystus Król
Przeżywana dziś Uroczystość Chrystusa Króla wprowadzona została do liturgii encykliką Quas Primas papieża Pius XI z 11 grudnia 1925 r. Papież, uzasadniając swą decyzję, pisał m.in.: „Od dawna już powszechnie nazywano Chrystusa Królem w przenośnym tego słowa znaczeniu, a to z powodu najwyższego stopnia dostojeństwa, przez które wyprzedza wszystkie stworzenia i przewyższa je. Mówimy więc, iż Chrystus króluje w umysłach ludzkich, nie tyle dla głębi umysłu i rozległości Swej wiedzy, ile że on sam jest prawdą, a ludzie od Niego powinni prawdę czerpać i posłusznie ją przyjmować; mówimy też, iż Chrystus króluje w woli ludzkiej, ponieważ w Nim nie tylko nieskazitelna wola ludzka stosuje się zupełnie i z całym posłuszeństwem do najświętszej woli boskiej, lecz także dlatego, że Chrystus tak wpływa natchnieniami swymi na naszą wolną wolę, iż zapalamy się do najszlachetniejszych rzeczy. Wreszcie uznajemy Chrystusa jako Króla serc dla Jego „przewyższającej naukę miłości” i dla łagodności i łaskawości, którą przyciąga dusze. Żaden bowiem człowiek nigdy nie był i nie będzie do tego stopnia ukochanym przez wszystkie narody, jak Jezus Chrystus.
Lecz jeżeli głębiej wnikniemy w rzecz, widzimy, iż we właściwym tego słowa znaczeniu imię i władzę króla należy przyznać Chrystusowi jako Człowiekowi, albowiem tylko o Chrystusie jako Człowieku można powiedzieć, iż otrzymał od Ojca „władzę i cześć, i królestwo; Chrystus bowiem, jako Słowo Boga, będąc współistotnym Ojcu, wszystko ma wspólne z Ojcem, a więc także najwyższe i nieograniczone władztwo nad wszystkim stworzeniem” (Quas Primas, ak. 4)
Drodzy Siostry i Bracia!
Może nas dziwić ten szczególny tytuł Chrystusa, zwłaszcza w dzisiejszych czasach, gdy większość ziemskich królestw poszła w cień, a te monarchie, które pozostały są raczej tylko atrapami. Sam Chrystus wzbraniał się, gdy ludzie chcieli obwołać Go królem.
Dopiero przed sądem Piłata, kiedy ten zapytał: «Czy Ty jesteś królem żydowskim?» Jezus odpowiedział mu: «Tak, jestem królem»„ (por. J 18,33-37). Potwierdzając swoją królewską godność Jezus podkreślił jednakże wyjątkowość tego królowania.
Królowanie Chrystusa nie wiąże się bowiem z władzą polityczną, czy siłą militarną. Jezus wyjaśnia Piłatowi: „Królestwo moje nie jest z tego świata. Gdyby królestwo moje było z tego świata, słudzy moi biliby się, abym nie został wydany Żydom. Teraz zaś królestwo moje nie jest stąd” (J 18,36). Ukazuje w ten sposób, że Jego królowanie ma wymiar nadprzyrodzony, duchowy, który nie ogranicza się do jakiegoś określonego terytorium geograficznego, ale obejmuje duchem cały świat i każdego człowieka.
Istota tego panowania wyraża się w słowach Mistrza: „Wiecie, że władcy narodów uciskają je, a wielcy dają im odczuć swą władzę. Nie tak będzie u was. Lecz kto by między wami chciał stać się wielkim, niech będzie waszym sługą. A kto by chciał być pierwszym między wami, niech będzie niewolnikiem waszym, na wzór Syna Człowieczego, który nie przyszedł, aby Mu służono, lecz aby służyć i dać swoje życie na okup za wielu” (Mt 20,25-28). Królowanie Chrystusa to nie złota korona królewska i berło w ręce, to nie bogato zdobione szaty i królewska purpura. To korona z ciernia, trzcina i strzęp czerwonego żołnierskiego płaszcza na pośmiewisko. To nie cudza krew przelana dla zdobycia, czy utrzymania władzy, ale własna krew przelana dla zbawienia rodzaju ludzkiego (por. 1 P 1,18-19).
Św. Augustyn pisał: „Jezus nie po to jest Królem Izraela, aby wyciskać podatki, mieć do swojej dyspozycji uzbrojone wojsko, czy też, aby zwyciężyć wrogów widzialnych. Jest Królem Izraela, co rządzi umysłami, ponieważ jest wieczystym doradcą; bo tych, co w Niego wierzą, w Nim mają ufność i Go miłują, wiedzie do królestwa niebieskiego”. Jest On więc Królem głodnych i spragnionych, cudzoziemców, nagich, chorych i więźniów, wreszcie wszystkich, którzy cierpią lub są usuwani na margines. Jest Królem wszystkich, którzy w obliczu różnych trosk z ufnością się do Niego uciekają.
- Ks. Franciszek Rogaczewski
Wprowadzenie do kalendarza liturgicznego przeżywanej dziś uroczystości Chrystusa Króla zbiegło się w czasie z ideą powstania tej parafialnej świątyni. W okresie XX-lecia międzywojennego, w zdominowanym przez ludność niemieckojęzyczną Gdańsku, mieszkała spora grupa Polaków. To właśnie dla nich J.E. Ks. Bp Edward O’Rourke polecił utworzyć struktury duszpasterskie. Tego niełatwego zadania podjęli się wspaniali i oddani sprawie polskiej kapłani – błogosławieni męczennicy II wojny światowej: ks. Marian Górecki, ks. Bronisław Komorowski i ks. Franciszek Rogaczewski – pierwszy proboszcz i budowniczy tej świątyni.
Bł. Ks. Franciszek Rogaczewski urodził się 23 XII 1892 r. w Lipinkach koło Świecia. Dzieciństwo przeżył w Lubichowie koło Starogardu Gdańskiego. Kształcił się w Collegium Marianum w Pelplinie (1905-1910) oraz w gimnazjum im. Mikołaja Kopernika w Chełmnie n/Wisłą, gdzie w 1913 r. złożył egzamin maturalny. Po studiach w Seminarium Duchownym w Pelplinie, przerwanych działaniami wojennymi, w czasie których pracował jako sanitariusz w szpitalach w Starogardzie, Kwidzynie oraz Olsztynie dnia 16 marca 1918 r. otrzymał święcenia kapłańskie. W duszpasterstwie pracował kolejno jako wikariusz w Nowym Mieście Lubawskim (1918-1920), a następnie w Gdańsku: w parafii Najświętszego Serca Jezusowego (1920-1927), w parafii św. Brygidy (1927-1928) oraz w parafii św. Józefa (od 1928). Pełnił także przejściowo obowiązki katechety w Gimnazjum Polskim Macierzy Szkolnej w Gdańsku (1927, 1930).
Dnia 31 I 1930 r. został mianowany przez biskupa Edwarda O'Rourke rektorem z tytułem proboszcza mającego powstać kościoła pod wezwaniem Chrystusa Króla w Gdańsku, który miał się stać centrum duszpasterskim dla mieszkających w Wolnym Mieście Polaków. Bł. Ks. Franciszek Rogaczewski jako gorliwy duszpasterz dbał o duchowy rozwój powierzonych swojej pieczy wiernych. Założył wiele wspólnot i stowarzyszeń religijnych i polonijnych, organizował pielgrzymki, był kapelanem kolejarzy i pocztowców. Kochał Polskę i do miłości ojczyzny wychowywał swoich parafian.
Rankiem 1 września 1939 r. został aresztowany oraz osadzony wraz z innymi polskimi kapłanami, urzędnikami i nauczycielami w osławionej „Victoria-Schule”, a następnie przewieziony do obozu koncentracyjnego w Stutthofie. Upokarzany przez hitlerowców, nękany psychicznie i fizycznie niósł pomoc i wlewał nadzieję w serca współwięźniów.
Na krótko przed swoją śmiercią, podczas wieczornej rozmowy z ks. Alojzym Muzalewskim, ks. Rogaczewski wypowiedział pamiętne słowa: „Wiesz, czuję że zginę. Powiedz moim ukochanym wiernym w parafii Chrystusa Króla, że chętnie oddaję swe życie Pro Christo et Patria” W dniu 11 stycznia 1940 r. ks. Franciszek Rogaczewski został zamordowany w lesie położonym w pobliżu obozu Stutthof.
Wynosząc do chwały ołtarzy bł. Ks. Rogaczewskiego i męczenników II wojny światowej Jan Paweł II powiedział w Warszawie: «Racz mnie umocnić, Panie, znakiem Twego krzyża, i spraw, abym tak, jak ten krzyż z relikwiami świętych noszę na swojej piersi, tak zawsze miał w myśli i pamięć męki Twojej i zwycięstwo, jakie odnieśli Twoi męczennicy». Dziś czynię to wezwanie modlitwą całego Kościoła w Polsce, który niosąc od tysiąca lat znak męki Chrystusa wciąż odradza się z posiewu krwi męczenników i żyje pamięcią zwycięstwa, jakie oni odnieśli na tej ziemi. Gdy bowiem dokonujemy tego uroczystego aktu, niejako odżywa w nas wiara, że bez względu na okoliczności, we wszystkim możemy odnieść pełne zwycięstwo dzięki Temu, który nas umiłował (por. Rz 8, 37). Błogosławieni męczennicy wołają do naszych serc: Uwierzcie, że Bóg jest miłością! Uwierzcie na dobre i na złe! Obudźcie w sobie nadzieję! Niech ta nadzieja wyda w was owoc wierności Bogu we wszelkiej próbie! (Jan Paweł II, Kazanie na Placu Piłsudskiego, Warszawa 13 czerwca 1999 r.)
- Kościół Chrystusa Króla
W Uroczystość Chrystusa Króla wspominamy więc bł. Ks. Franciszka Rogaczewskiego, budowniczego i proboszcza tego kościoła, oraz gdańską polonię, która przed wojną podjęła się trudu wybudowania tej świątyni. A było to zadanie niełatwe, biorąc pod uwagę zniszczenia po I wojnie światowej oraz wielkie potrzeby i wyzwania, jakie stawiała odbudowa ojczyzny po latach rozbiorów i krwawych walk.
Wzmożony wysiłek i społeczne zaangażowanie sprawiły jednak, że rozpoczęte w czerwcu 1931 roku prace zwieńczone zostały poświęceniem świątyni, które miało miejsce 30 października 1932 r. Naczelnym elementem sakralno-zdobniczym ołtarza głównego była, stojąca do dziś, wykonana z cementu figura Chrystusa Króla z krzyżem w ręku. Jej autorem był artysta plastyk p. Zeleh z Torunia. On też wykonał znajdujące się w przedsionku kościoła figury św. Teresy i św. Antoniego. Pracownicy Gdańskiej Stoczni, przy symbolicznym nakładzie finansowym, w krótkim czasie wykonali istniejące do dziś ogrodzenie kościoła, a także trzy dzwony odlane w 1936 r. Największy z nich nosił nazwę „Jezus”, kolejny „Maria”, trzeci wreszcie „Józef”.
Budynek kościoła miał służyć celom sakralnym tylko przez pewien czas. Zbudowany jako dom spotkań dla gdańskiej polonii został tymczasowo zaadaptowany dla potrzeb liturgii. W zamyśle budowniczych właściwa świątynia – duża, piękna katedra gdańskiej polonii – miała stanąć obok. Jednak wybuch II wojny światowej pokrzyżował te plany. W czasie działań wojennych niemal całe wyposażenie kościoła, wszystkie paramenty oraz szaty liturgiczne przeniesiono do kościoła św. Józefa, gdzie spłonęły w marcu 1945 r.
Umiłowani w Panu!
Kościół Chrystusa Króla w czasie wojny na szczęście nie ucierpiał. Po wykonaniu niezbędnych prac remontowych, 28 października 1945 r., w Uroczystość Chrystusa Króla, ponownie otwarto świątynię dla wiernych. Lata powojenne to czas intensywnych prac nad upiększaniem parafialnej świątyni, ale przede wszystkim troska, by wokół kościoła Chrystusa Króla stworzyć prawdziwą parafialną rodzinę. Wielką zasługę w tych staraniach miał późniejszy biskup pomocniczy gdański ks. Kazimierz Kluz – od 2 stycznia 1958 r., rektor kościoła Chrystusa Króla i administrator parafii św. Józefa. Jego wielką zasługą było nie tylko otoczenie troską duszpasterską wiernych, ale też wytężona praca nad wystrojem parafialnej świątyni. Owocem i trwałym śladem Jego pracy są m.in. figury św. Józefa i Maryi z Dzieciątkiem Jezus, które znajdują się w ołtarzu Świętej Rodziny.
Przez kolejne lata, dzięki staraniom duszpasterzy i wiernych świątynia ta nabierała swego wyrazu. Wzbogaciła się o witraże, granitową posadzkę, a w ostatnich latach niemal całkowicie zmieniła swój wystrój. To, co pozostało w niej jednak niezmienione, to figura Chrystusa i wiara ludzi, którzy w trudzie wznoszenia tego gmachu wyrażają swoje przywiązanie do Króla Wszechświata.
- Konsekracja Ołtarza
Przeżywając tę Uroczystość i wspominając minione lata mamy wiele powodów do radości i dziękczynienia Panu Bogu. Chcemy ponawiać nasze wyznanie wiary i zawierzenia Chrystusowi Królowi w uroczysty sposób poświęcając w tej świątyni nowy ołtarz.
Sens i istota tej konsekracji opisana jest w Starym Testamencie, w Księdze proroka Nehemiasza. Izraelici po powrocie z niewoli babilońskiej przystąpili do odbudowy świątyni jerozolimskiej. Zbudowana niegdyś, za czasów wielkich królów, przeżyła ona okresy świetności i upadków narodu wybranego, była świadkiem uprowadzenia do niewoli synów i córek Izraela; została wtedy zniszczona, a teraz ma być odbudowana. Naród wybrany przeżywał ten moment w sposób szczególny. Głębia smutku przeradzała się w radość z podjęcia wielkiego dzieła odbudowy. „Ten dzień jest poświęcony Panu, Bogu waszemu. Nie bądźcie smutni i nie płaczcie!” (Ne 8, 9).
Ta świątynia jest poświęcona Bogu, jest domem modlitwy i Bożej łaski. A szczególnym miejscem w tej świętej przestrzeni jest ołtarz. Starożytni Ojcowie Kościoła, rozważywszy słowo Boże, nie wahali się twierdzić, że Chrystus stał się żertwą, kapłanem i ołtarzem własnej ofiary. W Liście do Hebrajczyków Chrystus ukazany jest jako Arcykapłan i żywy Ołtarz niebieskiej świątyni. W Apokalipsie natomiast nasz Zbawiciel jest przedstawiony jako Baranek zabity, którego ofiarę święty Anioł przenosi na ołtarz w niebie.
Chrystus Pan, ustanawiając pod postacią uczty ofiarniczej pamiątkę ofiary, którą miał złożyć Ojcu na ołtarzu krzyża, uświęcił stół ofiarny, przy którym mieli gromadzić się wierni, by uczcić Jego Paschę. Ołtarz jest więc stołem ofiary i uczty, na którym kapłan, przedstawiający Chrystusa Pana, dokonuje tego samego, co Chrystus uczynił i przekazał swoim uczniom, aby czynili na Jego pamiątkę. Wszystko to wyraźnie ukazuje Apostoł, gdy mówi: „Kielich błogosławieństwa, który błogosławimy, czyż nie jest udziałem we Krwi Chrystusa? Chleb, który łamiemy, czyż nie jest udziałem w Ciele Pana? Ponieważ jeden jest chleb, przeto my, liczni, tworzymy jedno ciało. Wszyscy bowiem bierzemy z tego samego chleba” (1Kor 10, 16-17)
Ołtarz jest więc ze swojej natury szczególnym stołem ofiary i Uczty paschalnej: - szczególnym miejscem, na którym na wieki w sposób mistyczny uobecnia się ofiara krzyża aż do przyjścia Chrystusa; - stołem, przy którym gromadzą się dzieci Kościoła, aby składać dziękczynienie Bogu oraz przyjmować Ciało i Krew Chrystusa. Jest „ośrodkiem dziękczynienia, które dokonuje się przez Eucharystię” i wokół którego sprawuje się wszystkie inne obrzędy Kościoła.
Bracia i Siostry!
Za chwilę wezwiemy wstawiennictwa wszystkich świętych, odmówimy modlitwę poświęcenia i namaścimy krzyżmem świętym ten ołtarz. Zapalimy też kadzidło i świece. Każda z tych czynności ma swoje symboliczne znaczenie.
Przez namaszczenie krzyżmem świętym ołtarz staje się symbolem Chrystusa, którego Bóg namaścił Duchem Świętym i ustanowił Najwyższym Kapłanem, aby na ołtarzu swego Ciała złożył swe życie za zbawienie wszystkich.
Kadzidło, które rozpalimy, będzie nam przypominać, że właśnie stąd, z tego ołtarza, ofiara Chrystusa, którą sprawujemy, wznosi się do Boga jak słodka woń, a nasze modlitwy i zanoszone błagania wraz z nią docierają do tronu Boga.
Wreszcie zapalone świece prowadzą nas ku Temu, który jest światłością świata i który nieustannie nam przypomina, że kto za Nim idzie nie będzie nigdy chodził w ciemnościach, ale będzie miał światło życia. Tego światła, Chrystusowego światła, światła dającego nam życie, zaczerpnijmy od Niego, ilekroć spotykać się będziemy na tym świętym miejscu.
Drodzy bracia i siostry!
Dziękujemy dziś Chrystusowi za błogosławionego męczennika ks. Franciszka Rogaczewskiego, pierwszego proboszcza i budowniczego tego kościoła. Dziękujemy minionym pokoleniom za trud budowania tej świątyni w jej wymiarze materialnym i duchowym. A uczestnicząc w uroczystej konsekracji tego ołtarza, chcemy Chrystusowi złożyć w ofierze nasz dzisiejszy trud, modlitwy i ofiary, nadto całe nasze życie.
Zgromadzeni wokół ołtarza, gorąco prosimy Jezusa, by zakrólował w naszych sercach, naszych rodzinach, wspólnocie parafialnej i całej Ojczyźnie.
„Królu wieczności i czasu,
Stwórco niebiosów i ziemi,
Panie gwiaździstych przestworzy,
Bądź pochwalony na wieki. Amen.”
(z hymnu na Jutrznię uroczystości Chrystusa Króla Wszechświata)